Rozdział I
Gdy tylko otworzyłam oczy spojrzałam na zegarek.
- Czas chyba wstać - powiedziałam sama do siebie po czym podniosłam się z łóżka.
Nie mogąc uwierzyć, że wakacje już się skończyły skierowałam swoje kroki w stronę łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Lubię się uczyć, ale nienawidzę chodzić do szkoły. Czemu? Ponieważ nie mam tam znajomych. Nikt mnie nie lubi, po prostu.. jestem samotna. Moim rodzicom to nie przeszkadza. Uważają, że dzięki temu mam więcej czasu na naukę. Mój tata chce, abym w przyszłości została prawnikiem tak jak on. Mama też uważa, że to dobry pomysł. Szkoda, że żadne z nich nie chce wiedzieć, co naprawdę chciałabym robić w przyszłości. Nie użalając się już nad sobą sięgnęłam do półki po czystą bieliznę, oraz wcześniej naszykowane przez moją rodzicielkę ubrania. Wychodząc ubrana z pokoju przejrzałam się w lustrze. Włosy spięte w idealnego kucyka na czubku głowy, czarna, długa spódnica i biała koszula.. Nowy rok - ciągle ten sam strój. Gdy tylko zeszłam na dół do kuchni powitał mnie przyjazny uśmiech Zosi, naszej gosposi.
- Zjesz coś skarbie? - nie czekając na odpowiedź podała mi talerz z naleśnikami. - Na stole leży nutella, smacznego.
Odpowiedziałam kobiecie uśmiechem i ruszyłam w stronę jadalni, gdzie przywitali mnie rodzice.
- Kochanie, dzisiaj nie mogę cię odebrać ze szkoły - powiedział tata patrząc mi w oczy. - Musisz wrócić autobusem.
- Dobrze, nie ma sprawy - odpowiedziałam wymuszając uśmiech.
Nic więcej się nie odzywaliśmy. Każdy w spokoju jadł śniadanie. Gdy skończyłam poszłam do kuchni, włożyłam talerz do zmywarki, pożegnałam się z Zofią i rodzicami. Wychodząc z domu założyłam swoje czarne baleriny.
*~*~*~*
- Kurwa, Nick wstawaj! - krzyknął do mnie Matt z drugiego pokoju.
- A jeśli nie chcesz, to leż, ale wyłącz ten cholerny budzik - dołączył Chad.
No tak, mieli racje.. Budzik dzwonił już piąty raz. Nie odpowiadając nic wstałem powolnym krokiem z łóżka i poszedłem wziąć rozbudzający prysznic. Po około piętnastu minutach wyszedłem z łazienki. Włożyłem na siebie biały top i czarne spodnie zwisające w kroku. Na wierzch narzuciłem czarną skórę z którą nigdy się nie rozstaję. Włosy idealnie ułożyłem i byłem gotowy do wyjścia. Przechodząc przez kuchnie natknąłem się na Toma, gdy chciałem go wyminąć zatrzymał mnie..
- Stary, to już twoja czwarta szkoła i nie chcę załatwiać ci kolejnej, zrozumiałeś? - spytał z powagą w głosie.
- Taak, zostanę w niej tak długo, jak się da.
Chłopak zostawił mnie i poszedł do swojego pokoju. To jest cholernie niesprawiedliwe, że żaden z nich, poza mną nie musi chodzić do szkoły.. Ale szef tak chce, więc tak być musi. Nie czekając dłużej włożyłem swoje ulubione supry, wsiadłem do mojego ukochanego BMW i odjechałem z piskiem opon.
_________________________________________________________
Pamiętajcie o tym, że komentarze motywują do dalszego pisania! Dla Was to parę sekund, a dla mnie uśmiech na twarzy! :)
Jak już mówiłam, pierwsze rozdziały będą krótkie c;
Ale niedługo będzie ciekawiej! ^^
Co sądzicie o rozdziale I ? ;p
Proszę o szczerą opinię, jeśli coś źle robię, to mi to powiedzcie, postaram się to poprawić! :)
Następny rozdział powinien pojawić się jutro. :D
Pozdrawiam
DomKaa ;>